środa, 25 grudnia 2013

Rozdział 1 - Mój punkt zwrotny

Chodziłem w tą i z powrotem po moim ogromnym pokoju.  Cały wystrój tego miejsca był w stonowanych odcieniach zieleni, nawiązującej do Slytherinu. Podłoga i meble wykonane były z mahoniowego drewna. Naprzeciwko mnie znajdowało się ogromne okno. Ponura pogoda powodowała, że czułem się coraz gorzej. Jeszcze przed chwilą podsłuchałem rozmowę ciotki z ojcem.  Śmierciożercy złapali ICH. Złapali TE osoby, które szukał Czarny Pan. Modlę się w duchu, aby wśród nich nie znalazła się Hermiona. Jedyna osoba, którą darzę nieposkromionym uczuciem.
Niespodziewanie do moich uszu doszedł dzwonek do drzwi. W momencie ruszyłem w ich kierunku. W połowie drogi, tanecznym krokiem wyprzedzili mnie ojciec wraz z Bellą.
- Nie tak prędko, Draco. – syknęła Bella. Jej ton głos powodował ciarki na moim ciele. – Pomożesz nam.
Ojciec popchnął mnie w kierunku jednego z wielu pokoi. To była ona. Hermiona. Siedziała związana jakąś grubą liną wraz z Potterem i Weasleyem.
- TO ONI? – usłyszałem krzyk ciotki. Powoli zbliżałem się do nich udając, że próbuję się upewnić. Twarz Pottera dziwnie była zmutowana, Weasley miał wiele siniaków a z twarzy Hermiony lała się krew.
- To nie oni. – Odpowiedziałem jak najpewniejszym głosem.
- Jesteś pewny? Musimy mieć pewność. Inaczej zabije nas wszystkich. – odezwała się tym razem matka.
- Tak. Chodzą razem ze mną do Slytherinu, widzimy się codziennie. Nie wiem co za idiota ich złapał. Straciliście tylko czas. – skłamałem po raz kolejny. Nie miałem innego wyboru. Musiałem ich chronić. 
Nie czekałem długo. Już po kilku sekundach Bellatrix ruszyła ku tym, co ich znaleźli, miotając w nich najróżniejszymi zaklęciami. Podbiegłem do Trójcy, wyrwałem torebkę Hermiony i używając Accio wyciągnąłem z niej nóż. Liny oplatające ich ciała opadły. Złapałem Granger za rękę i wybiegliśmy z budynku. Będąc poza domem złapałem ich za ręce i przeteleportowałem w jakieś bezpieczne miejsce.
- Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego nas nie wydałeś? Przecież wiedziałeś, że to my. – zapytał Harry.

- Ja… - zająkałem się. Nie znam prawdziwego powodu mojego czynu. – Mam dość takiego życia. Od kilku lat żyje tak, jak to by chcieli moi rodzice. Jako Śmieriożerca miałem im pomóc i dobrze się bawić! Tak! Tą decyzją zrujnowałem sobie życie! Przez ten cały czas widziałem jedną drogę – zło. Teraz widzę drugą… Walkę! – po tych słowach mój wzrok spoczął na towarzyszach. Wszyscy mięli zszokowane miny.

- Harry… Chyba nie chcesz mu pozwolić od tak szukać z nami horkruksów? – zapytał Ron. – To kłamca! Pewnie jak zwykle wymyślił jakąś bajeczkę. Wierzycie mu?Hermiona podeszła do mnie i złapała mnie za rękę.
- Tak. – odpowiedziała pewnie. – Już od pierwszego roku w Hogwarcie byliśmy razem. Ufam mu.
- CO!? – wykrzyczał Ron. – On Cię wyzywał od szlam! Uprzykrzał Ci życie i upokarzał przy każdej okazji!- - Musiał zachować pozory! Dobrze wiedziałam że tak nie myśli. Myślicie że życie w kłamstwie było dla nas łatwe!?
- Dlaczego nam nie powiedziałaś? – wtrącił się do rozmowy Harry.
- Wiedziałam jak zareagujecie. Wiedziałam też, że w końcu dowiecie się sami.
- PRZESTAŃCIE OKEJ! – próbowałem sprowadzić ich na ziemię. Rozumiem że to był dla nich szok, ale… To Miona będzie wybierać kogo będzie lubić a kogo nie. Mimo to byłem naprawdę szczęśliwy z tego, że nie wstydziła się naszego związku. 
– Proponuje rozłożyć namiot, i póki co rozłożyć się tutaj.
Znajdowaliśmy się na małej polanie, w środku buczyny. Wokół nas były tylko i wyłącznie drzewa. Po środku było miejsce na rozpalenie ogniska. Często bywałem tu na biwakach, gdy byłem mały.
- Okej. – zgodzili się.Harry, Ron i Hermiona rzucali zaklęcia by zabezpieczyć nasze obozowisko. Ja rozpaliłem ognisko i rozłożyłem namiot, wcześniej wyjęty z torebki Hermiony.
- Dziękuję – usłyszałem cichy szept w okolicy mojego ucha.
- Nie ma za co, Hermiono. – Zwróciłem się ku dziewczynie i przytuliłem ją do swojego ciała.
***
Podczas tej godziny dowiedziałem się więcej niż myślałem. Harry miewa dziwne sny, i może wchodzić do świadomości Voldemorta. Poszukujemy horkruksów, które trzeba zniszczyć by zabić Czarnego Pana. Jednym z nich był dziennik, drugim pierścień. Z tego co dowiedział się Wybraniec, kolejny znajduje się w Banku Gringotta. W skrytce osoby, której bym się w życiu nie spodziewał. W skrytce mojej własnej ciotki… W sakrbcu Bellatrix Lestrange.

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń