Chodziłem w tą i z powrotem po
moim ogromnym pokoju. Cały wystrój tego
miejsca był w stonowanych odcieniach zieleni, nawiązującej do Slytherinu.
Podłoga i meble wykonane były z mahoniowego drewna. Naprzeciwko mnie znajdowało
się ogromne okno. Ponura pogoda powodowała, że czułem się coraz gorzej. Jeszcze
przed chwilą podsłuchałem rozmowę ciotki z ojcem. Śmierciożercy złapali ICH. Złapali TE osoby,
które szukał Czarny Pan. Modlę się w duchu, aby wśród nich nie znalazła się
Hermiona. Jedyna osoba, którą darzę nieposkromionym uczuciem.
Niespodziewanie do moich uszu
doszedł dzwonek do drzwi. W momencie ruszyłem w ich kierunku. W połowie drogi,
tanecznym krokiem wyprzedzili mnie ojciec wraz z Bellą.
- Nie tak prędko, Draco. – syknęła Bella. Jej ton głos
powodował ciarki na moim ciele. – Pomożesz nam.
Ojciec popchnął mnie w kierunku
jednego z wielu pokoi. To była ona. Hermiona. Siedziała związana jakąś grubą
liną wraz z Potterem i Weasleyem.
- TO ONI? – usłyszałem krzyk ciotki. Powoli zbliżałem się do
nich udając, że próbuję się upewnić. Twarz Pottera dziwnie była zmutowana,
Weasley miał wiele siniaków a z twarzy Hermiony lała się krew.
- To nie oni. – Odpowiedziałem jak najpewniejszym głosem.
- Jesteś pewny? Musimy mieć pewność. Inaczej zabije nas
wszystkich. – odezwała się tym razem matka.
- Tak. Chodzą razem ze mną do Slytherinu, widzimy się
codziennie. Nie wiem co za idiota ich złapał. Straciliście tylko czas. –
skłamałem po raz kolejny. Nie miałem innego wyboru. Musiałem ich chronić.
Nie czekałem długo. Już po kilku
sekundach Bellatrix ruszyła ku tym, co ich znaleźli, miotając w nich
najróżniejszymi zaklęciami. Podbiegłem do Trójcy, wyrwałem torebkę Hermiony i
używając Accio wyciągnąłem z niej
nóż. Liny oplatające ich ciała opadły. Złapałem Granger za rękę i wybiegliśmy z
budynku. Będąc poza domem złapałem ich za ręce i przeteleportowałem w jakieś
bezpieczne miejsce.
- Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego nas nie wydałeś? Przecież
wiedziałeś, że to my. – zapytał Harry.

- Ja… - zająkałem się. Nie znam prawdziwego powodu mojego
czynu. – Mam dość takiego życia. Od kilku lat żyje tak, jak to by chcieli moi
rodzice. Jako Śmieriożerca miałem im pomóc i dobrze się bawić! Tak! Tą decyzją
zrujnowałem sobie życie! Przez ten cały czas widziałem jedną drogę – zło. Teraz
widzę drugą… Walkę! – po tych słowach mój wzrok spoczął na towarzyszach.
Wszyscy mięli zszokowane miny.
- Harry… Chyba nie chcesz mu pozwolić od tak szukać z nami
horkruksów? – zapytał Ron. – To kłamca! Pewnie jak zwykle wymyślił jakąś
bajeczkę. Wierzycie mu?Hermiona podeszła do mnie i złapała mnie za rękę.
- Tak. – odpowiedziała pewnie. – Już od pierwszego roku w
Hogwarcie byliśmy razem. Ufam mu.
- CO!? – wykrzyczał Ron. – On Cię wyzywał od szlam!
Uprzykrzał Ci życie i upokarzał przy każdej okazji!- - Musiał zachować pozory! Dobrze wiedziałam że tak nie
myśli. Myślicie że życie w kłamstwie było dla nas łatwe!?
- Dlaczego nam nie powiedziałaś? – wtrącił się do rozmowy
Harry.
- Wiedziałam jak zareagujecie. Wiedziałam też, że w końcu
dowiecie się sami.
- PRZESTAŃCIE OKEJ! – próbowałem sprowadzić ich na ziemię.
Rozumiem że to był dla nich szok, ale… To Miona będzie wybierać kogo będzie lubić a kogo nie. Mimo to byłem naprawdę szczęśliwy z tego, że nie
wstydziła się naszego związku.
– Proponuje rozłożyć namiot, i póki co rozłożyć
się tutaj.
Znajdowaliśmy się na małej
polanie, w środku buczyny. Wokół nas były tylko i wyłącznie drzewa. Po środku
było miejsce na rozpalenie ogniska. Często bywałem tu na biwakach, gdy byłem
mały.
- Okej. – zgodzili się.Harry, Ron i Hermiona rzucali zaklęcia by zabezpieczyć nasze
obozowisko. Ja rozpaliłem ognisko i rozłożyłem namiot, wcześniej wyjęty z
torebki Hermiony.
- Dziękuję – usłyszałem cichy szept w okolicy mojego ucha.
- Nie ma za co, Hermiono. – Zwróciłem się ku dziewczynie i
przytuliłem ją do swojego ciała.
***
Podczas tej godziny dowiedziałem
się więcej niż myślałem. Harry miewa dziwne sny, i może wchodzić do świadomości
Voldemorta. Poszukujemy horkruksów, które trzeba zniszczyć by zabić Czarnego Pana.
Jednym z nich był dziennik, drugim pierścień. Z tego co dowiedział się
Wybraniec, kolejny znajduje się w Banku Gringotta. W skrytce osoby, której bym
się w życiu nie spodziewał. W skrytce mojej własnej ciotki… W sakrbcu Bellatrix
Lestrange.
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń